Zastanawiałaś się kiedyś, czemu jeden salon zapada ci w pamięć w mediach społecznościowych czy w sieci, a wzrok niepostrzeżenie ślizga się obok innego? Mały sekret: zwykle stoi za tym content marketing – umiejętność rozmawiania z klientami jeszcze zanim wejdą przez drzwi albo w ogóle poznają nazwę twojego salonu.
Ale czym właściwie jest ten content marketing – w zwykłym, ludzkim języku? Sprawdźmy!
Co to za dziwne stworzenie, ten content marketing?
Wyobraź sobie, że za każdym razem, gdy dzwoni dzwonek przy drzwiach salonu, klientka pyta cię o radę – czy to w sprawie suchych włosów, problemów z lakierem hybrydowym, czy nowych produktów pielęgnacyjnych. Content marketing oznacza, że odpowiadasz na te pytania jeszcze zanim klientka w ogóle dotrze do twojego fotela. Czasem wpisem na blogu, czasem zdjęciem, a czasem fajnym poradnikiem albo historią z doświadczenia. To rozmowa, nie sucha reklama – jak przyjazne lustro, które daje potrzebną informację i zachętę.
Naprawdę dajesz wartość: triki, które naprawdę działają, szczere doświadczenia, rekomendacje produktów i może spojrzenie za kulisy salonu. Im więcej się dzielisz, tym bardziej ci ufają – i tym szybciej stajesz się miejscem, do którego chce się wracać.
Czemu w ogóle warto się trudzić z tworzeniem treści?
Wśród twoich klientów zawsze są tacy, którzy szukają w Google już pół roku przed wizytą w salonie – porównują, sprawdzają opinie i szukają jasnej informacji. Twój blog, newsletter, seria zdjęć na Instagramie czy krótkie poradniki mogą właśnie być powodem, dla którego w ogóle zaczną cię rozważać. Wyobraź sobie, że ktoś czyta twój post „5 trików, jak w domu poradzić sobie z rozdwojonymi końcówkami” – i właśnie dzięki twojej szczerości czy stylowi zaczyna cię śledzić. Albo – co tu ukrywać – w końcu trafia na twój fotel.
To jeszcze nie wszystko – wiedziałaś, że każdy nowy wpis na blogu to drobne drzwi do „sklepu” Google? Im więcej ich masz, tym częściej jesteś widoczna w sieci. A jeśli korzystasz na przykład z trików z artykułu 7P marketingu, które powinien znać każdy salon kosmetyczny i możliwości SalonLife.com, te artykuły stają się regularnym odświeżeniem twojej strony internetowej.
Jakie treści tworzyć, jeśli nie ma specjalnego budżetu?
Nie trzeba zatrudniać profesjonalnej fotografki ani sprowadzać wielkiego zespołu marketingowego. Dobry smartfon, zapał i życiowe pomysły – to naprawdę wystarczy. Oto kilka pomysłów:
- Wpisy na blogu: Odpowiedzi na powtarzające się pytania, sezonowe triki pielęgnacyjne, zabawne albo prawdziwe historie – pisz tak, żeby też twoja przyjaciółka chciała przeczytać do końca.
- Poradniki i wskazówki: Sfotografuj albo nagraj, jak zrobić w domu prostą pielęgnację skóry czy włosów. Pomoże to zwłaszcza tej osobie, która o 23 wieczorem wciąż stoi przed lustrem, zastanawiając się, co dalej.
- Historie pracowniczek: Czy ktoś z zespołu jest fanką konkretnego szamponu? Podziel się tą historią! Szczególnie miłe jest, gdy opowiadają o swoich drobnych odkryciach albo dniach, gdy wszystko poszło nie tak (szczerość łączy!).
- Najczęściej zadawane pytania: Zapisz, o co klienci pytają najczęściej – i odpowiedz szczerze. Dzięki temu oszczędzasz czas sobie i klientce oraz zmniejszasz liczbę telefonów.
Cała ta treść nadaje się do publikacji na blogu, w newsletterze czy w mediach społecznościowych. Jeśli szukasz inspiracji, zajrzyj do 5 skutecznych pomysłów na posty w mediach społecznościowych dla specjalistek beauty na blogu – łatwo je od razu wypróbować.
Najlepsze tematy biorą się z samego życia
Może się wydawać, że dobra treść wymaga wielkiej burzy mózgów. Tak naprawdę wystarczy mieć uszy otwarte na codzienne rozmowy i zauważać, o co pytają klienci w salonie.
- Jeśli ktoś chce wiedzieć, jak w domu pielęgnować brwi, zrób z tego mini-poradnik albo post ze zdjęciami.
- Jeśli właśnie wprowadziłaś do sprzedaży innowacyjny produkt, napisz szybkie przedstawienie „co-czemu-dla kogo” – zmniejsz niepewność i przyciągnij ciekawskich.
Ten sam temat pasuje do bloga, na Facebooka, do newslettera – nie martw się, że musisz dla każdego kanału tworzyć coś zupełnie nowego!
A tak przy okazji – idealność jest nudna! Jesteś człowiekiem, nie błyszczącym magazynem. Prostota i szczerość zawsze wygrywają; klientka od razu widzi, czy treść płynie z serca, czy jest tylko wypolerowaną reklamą.
Jak zmierzyć, czy opowiadasz „właściwe” historie?
Nie ma sensu tworzyć historii, których nikt nie czyta, prawda? Więc miej oko na to, ile razy dany post jest klikany, komentowany czy udostępniany. Zapytaj wprost: czy poradnik pomógł? Co jeszcze chcieliby wiedzieć? Sprawdź, czy po poście wydaje się, że rezerwacji jest więcej. W ten sposób coraz szybciej znajdziesz najcenniejsze tematy.
Śledź sygnały:
- Post przyniósł kilka nowych rezerwacji? Świetnie!
- Klientka chwali, że dostała trik do domowej pielęgnacji właśnie z twojego bloga? Zapisz, jakich tematów chciałaby jeszcze więcej!
- Post nie przyniósł nic? Nic straconego, spróbuj innej perspektywy.
Kluczem jest systematyczność, nie doskonałość. Content marketing to nie jednorazowy cud ani burzliwa kampania, a raczej rozmowa: w jednym miesiącu mówisz o rozdwojonych końcówkach, w kolejnym już o manicure albo o żartach z dnia pracy w salonie. Jeden-dwa posty miesięcznie i już jesteś obecna w głowach i sercach swoich klientów – nawet gdy akurat kierują się w stronę fotela kogoś innego.
Kiedy ktoś powiedział „content is king”, myślał właśnie o tobie – w fotelu fryzjerskim, przy manicure czy jako gospodyni salonu kosmetycznego. Treść to to, co zamienia cię z niewidzialnej w zapadającą w pamięć. Próbuj, eksperymentuj i obserwuj, co naprawdę porusza twoich klientów… a już wkrótce opowiemy w następnym artykule, jak sprawić, żeby cały ten cenny materiał jeszcze szybciej zabłysnął w mediach społecznościowych!
Czujesz już pierwsze pomysły rodzące się w głowie? Jeśli potrzebujesz pomocnej dłoni w planowaniu marketingu, zajrzyj do Jak stworzyć kompleksowy plan marketingowy salonu kosmetycznego: twoja droga do sukcesu albo przeczytaj, jak SalonLife pomaga stale zwiększać twoją widoczność. W następnym rozdziale otworzymy bardziej konkretnie magiczny świat kanałów marketingowych i mediów społecznościowych – nie przegap tego!
